czwartek, 29 października 2015

Miniaturka na ponad 100 wyświetleń!

Hermiona szła na eliksiry jak zwykle z nosem w książce, gdy nagle się o coś potknęła. Wyłożyła się jak długa na podłodze, spojrzała do tyłu i zobaczyła telefon. Podniosła się i zauważyła, że na telefonie jest otwarta na nim jakaś strona: "roseandeileen.blogspot.com". Zdziwiona zaczęła czytać. Skończyła idealnie gdy zadzwonił dzwonek. Przez całą lekcję była rozkojarzona i zastanawiała się dlaczego dziewczyny, które nazwały się Koko i Zuzu, napisały tylko tyle. Po lekcji spojrzała na to jeszcze raz i przybiła sobie facepalm'a. One prolog opublikowały we wtorek, a przecież rozdziały będą co dwa tygodnie! "Tyle czekać..." - pomyślała nasza bohaterka. Przeczytała prolog jeden raz, później drugi, trzeci, czwarty i piąty. A po zjedzeniu obiadu jeszcze szósty, że aż normalnie mogła zacząć cytować. W pewnym momencie na kogoś wpadła i zobaczyła, że to Draco Malfoy.
- Granger, co masz w kieszeni? - spytał, na co Hermiona się zarumieniła.
- No ja tego znalazłam ten telefon i zaczęłam czytać i, ten, wciągnęło mnie - odpowiedziała Hermiona i pokazała mu swoje znalezisko. Jego oczy poruszały się po literach z coraz większym zaangażowaniem.
- I co, to koniec? - spytał podekscytowany blondyn. - No dlaczego nic nie jest dalej napisane? No?
- Kolejny rozdział pojawi się za 10 dni - odpowiedziała dziewczyna.
- Omg! Tak długo?
- Niestety, no ale wtedy będzie bardzo długi, co nie?
- Tak! - blondyn cieszył się jak małe dziecko z zabawki. - Ej! Daj przeczytać jeszcze raz!
i od tej pory Hermiona Granger i Draco Malfoy, cały czas czekają na pierwszy rozdział.





Tak na poprawę humoru. (Dziękujemy za ponad 100 wyświetleń!)
Koko i Zuzu

środa, 28 października 2015

Prolog

- Rose! - zawołała czarodziejka. Niestety, odpowiedzi nie dostała, usłyszała tylko oddalające się echo. Zbliżał się środek nocy, więc w jaskini dziewczyna nic nie mogła dostrzec bez zapalonej pochodni czy innego oświetlenia. Akurat tego dnia rodzice musieli skonfiskować jej różdżkę, co uniemożliwiło użycia teraz odpowiedniego zaklęcia. Przeróżne myśli kręciły się jej po głowie. Nie miała pojęcia co robić. Ostatecznie podjęła głupią, ale jednocześnie mądrą decyzję - odważyła się wejść głębiej. Błądziła falowanymi korytarzami dobre kilkanaście minut wywołując co chwilę imię przyjaciółki. W końcu opadła z sił i usiadła obok małego strumyka źródlanej wody. "Wiedziałam, że się zgubi! Mówiłam, że nie powinna go szukać!" - denerwowała się w swoich myślach. Z początku czuła gniew do Rose, ale później otoczyło ją mocne poczucie winy. Czas upływał... Eileen wydawało się, że już minął długi tydzień, ale na szczęście to nie była prawda.. Po krótkiej, co prawda niewygodnej, drzemce ruszyła dalej. Wciąż szła i skręcała losowymi, nowymi ścieżkami, chociaż wszystko wydawało się takie same. Po około godzinie znalazła się w tym samym miejscu, co na początku, a przed sobą miała wyjście do zielonego lasu. Zaskoczyło ją to, że do tej pory nikt nie zdał sobie sprawi, że ani Rose, ani Eileen nie było przez całą noc. Tak, niebo było jasne, błękitne jak każdego ranka, a słońce błyszczało mocniej niż zazwyczaj. Brązowowłosa wydostała się z jaskini i rozejrzała dookoła siebie. Jej wzrok zatrzymał się na czterech dorosłych istotach kłócących się ze sobą kawałek dalej. Szybko ukryła się za najbliższymi krzakami i spróbowała podsłuchać rozmowę.
- Wasza córka powinna pilnować naszej Rose! Powinna ją ostrzec - krzyczała matka jej przyjaciółki.
- Zauważ, Katrino, że obie się zgubiły. My też straciliśmy córkę - broniła się matka Eileen.
- To już nie moja sprawa co się stało z Eleonorą. Macie gadać co zrobiliście z naszym dzieckiem!
- Elieen. Nie jakaś tam Eleonora! - poprawiła ją Jane.
- Jeszcze jedno słowo nie na temat, a obiecuję, że wbiję moje ostre kły prosto w Twoją szyję! - zaczęła grozić wampirzyca.
- Kari, spokojnie... Wszystko będzie dobrze - próbował uspokoić swoją żonę pan Stanford.
- Bardziej liczą się utalentowane dzieci, takie jak Eileen, a nie kolejne, nędzne wampiry, które tylko marnują krew idealną do eliksirów - dołączył się ojciec czarodziejki. Był zadowolony ze swojej inteligentnej wypowiedzi. Wtedy Eileen poczuła, że jakaś zimna ręka chwyta jej ramię. Powoli się odwróciła i zobaczyła mocno skaleczoną Rose, całą we krwi. Przestraszona wyskoczyła z krzaków, będących jej kryjówką, i podbiegła do swoich rodziców. Za nią wyszła Rose, popatrzyła na rodziców z chytrym uśmiechem i zniknęła w krzakach róży...
________________________________________________________________


Cześć, witam Was po prologu. Łączę szczerą nadzieję,że się podobało.
Koko


To dopiero nasze początki, więc nie jest idealnie, ale z czasem będzie lepiej ;).
(Już pracujemy nad rozdziałem 1)
Zuzu

niedziela, 25 października 2015

Hi, Hej, Hello!

Jestem Koko, a Zuzu to moja przyjaciółka ze szkolnej ławy. Zamierzamy stworzyć tutaj nasz własny świat do którego chciałybyśmy należeć. No ale ciężko pisać początki. Rozdziały będą się pojawiać co, możliwe, dwa tygodnie. Trudno powiedzieć, bo Zuzu ostatnio była chora, a, niestety, nie ma jej na Skypie, więc jestem bezradna. Czasami pisanie może nam się przedłużyć z powodu choroby, sprawdzianu i tego typu rzeczach. Obydwie mamy wprawę w pisaniu, więc żywimy nadzieję, że się Wam spodoba. Tylko proszę nie pisać "A, takie imię pojawiło się w blogu kogośtam". Serio, przez to ma się wrażenie, że wszyscy są przeciwko Tobie. Nie obiecuję strasznie długich rozdziałów czy zwrotów akcji, ponieważ blogosfera jest dla nas czymś nowym, fabuła też się różni, ale nigdy nie wiadomo. Nie będę mówić jak naprawdę się nazywamy lub podawać wieku, ponieważ niektórzy wezmą to sobie za punkt honoru by mi uprzykrzać życie. Okay, to na tyle. Papa!
Koko
________________________________________________________________


Cześć! Zjawiłam się tylko na chwilę, ponieważ chciałam coś dopisać. Spodziewajcie się wpisów w weekendy, ponieważ wtedy mamy najwięcej czasu, jednak nie wyklucza to pojawiania się rozdziałów w "dni robocze". Jeśli jeszcze jakaś ważna informacja nam się przypomni to postaramy się jak najszybciej Wam ją przekazać. Życzę miłego poniedziałku! :)

Zuzu